8 C
Skarżysko-Kamienna
sobota, 24 lutego, 2024

507-145-748

Strona głównaInformacjeHistoriaChcieli jej sprzedać Kałacha, czyli jak kiedyś wyglądał skarżyski rynek

Chcieli jej sprzedać Kałacha, czyli jak kiedyś wyglądał skarżyski rynek

Opublikowane:

Najczęściej Komentowane

Osiedle-twierdza. Co skrywa Milica?

Obecne Skarżysko-Kamienna powstało z połączenia kilku okolicznych wsi. Jedną...

Kronika Policyjna

Praktycznie każdy mieszkaniec Skarżyska, przynajmniej raz w życiu, był na Dolnej Kamiennej i kupował coś na tamtejszym placu targowym, popularnie nazywanym „Rynkiem”. Nie każdy jednak zna jego historię, czy wypływ, jakie wywarło owo targowisko na rozwój naszego miasta. Aby zrozumieć, skąd wziął się rynek i w ogóle zorganizowany handel w naszej okolicy należy cofnąć się do czasów, zanim jeszcze Skarżysko uzyskało prawa miejskie.


Początek jakiegokolwiek większego obrotu towarowego na terenach dzisiejszego Skarżyska wynikał z wybudowania na jego obszarze stacji węzłowo-przeładunkowej, w latach osiemdziesiątych dziewiętnastego wieku. Atut ten dał impuls do licznego napływu ludności, rozwoju lokalnego biznesu, i rozkwitu zorganizowanego handlu. Najszybciej rozwijającym się rejonem był obszar obecnej dzielnicy Kamienna.

Natomiast jego najważniejsze arterie stanowiły dzisiejsze ulice Staszica, Towarowa, 1-Maja, Limanowskiego i 3-Maja. Wzdłuż właśnie tych dróg, zaczęły szybko powstawać rodzinne sklepy, punkty usługowe, małe warsztaty oraz państwowe i prywatne fabryki. Czynniki te wpłynęły na szybkie bogacenie się lokalnych mieszkańców, jak również oferowały liczne możliwości zarobkowe dla populacji okolicznych miejscowości.

Skorzystali z tego mieszkańcy pobliskich wsi, sprzedając swoje towary lokalnym sklepikarzom lub samemu handlując na ulicy. Z czasem zaczęto organizować tymczasowe targi, najczęściej latem. Oferowano na nich zazwyczaj wyroby rolnicze oraz żywy inwentarz, w tym głównie świnie. Popularność i intratności owego sezonowego handlu ulicznego doprowadziła do uczestniczenia w nim coraz większej ilości osób, nie rzadko pochodzących z miejscowości tak odległych, jak choćby Mielec.

Miało to pozytywny wpływ na mieszkańców Kamiennej, dając im dostęp do wyrobów rolnych, świeżego mięsa czy jaj, bez potrzeby wybierania się na wieś. Nastarczało też licznych kłopotów, do których należało problemy w przemieszczaniu się po zatłoczonych ulicach podczas dni targowych. Natomiast po ich zakończeniu, pozostawione ogromne ilości śmieci, nieczystości oraz innych odpadów zalegających niemalże na całym obszarze Kamiennej.

Rozwiązaniem owego dylematu była inicjatywa kilku posiadaczy ziemskich, którzy w zamian za nieodpłatne odstąpienie gminie części swych działek, zobligowali ją do wybudowania placu targowego wraz z otaczającą ją infrastrukturą. Ostatecznie w 1920 roku otworzono targ, otoczony utwardzoną drogą posiadającą kanalizację odpływową, do której podłączono część z okolicznych prywatnych domów.

Plac ten niemalże od początku jego istnienia nazywano „Rynkiem”. W dni wolne od handlu organizowano na nim festyny i wiece wyborcze. Stanowił też obszar, na którym rozkładał się cyrk, odwiedzający od tamtego czasu naszą okolicę dość regularnie. Miejsce to miało również pewien wpływ na uzyskanie przez Skarżysko-Kamienną praw miejskich.

Wynikało to z sięgającego jeszcze średniowiecza przeświadczenia, iż każde miasto musi posiadać swój rynek. Założenie owe od dawna nie miało poparcia w prawie, jednak było silnie zakorzenione w świadomości zarówno urzędników, jak i przeciętnych obywateli. Przez kolejne lata targowisko uległo rozbudowie, postawiono nieistniejącą już halę targową, zaś wokół placu powstały sklepy i bar.

Targowisko przynosiło tak duże dochody, iż w 1932 roku władze miejskie obarczyły je podatkiem od handlu i wynajmu przestrzeni na jego obszarze. Spowodowane było to chęcią podreperowania budżetu, niezwykle nadwątlonego przez dynamicznie rozbudowujący się miasto. Z pieniędzy tych sfinansowano między innymi położenie asfaltu na wielu drogach w Skarżysku.

Rozwój zarówno targowiska, jak i samego miasta przerwał wybuch II Wojny Światowej. Podczas jej trwania zniszczeniu uległa hala handlowa oraz wiele budynków miejskich. Mimo ciężkich czasów wojny, na targu wciąż odbywał się handel. Można było na nim dostać żywność oraz wiele artykułów pierwszej potrzeby. Stanowił on też miejsce wymiany informacji zarówno między zwykłymi ludźmi, jak i przedstawicielami walczącego podziemia.

Po wojnie, gdy nastał PRL, handel na Rynku wciąż był kontynuowany i mimo niechęci władz do prywatnej działalności, uległ rozrostowi. Przez cały tamten czas w każdy wtorek i piątek na placu targowym można było dostać świeże owoce i warzywa, mięso, jajka, słodycze, jak również zabawki, odzież czy nawet artykuły budowlane. Rynek wciąż stanowił także pewne miejsce reprezentacyjne. Wokół niego odbywały się biegi narodowe, tu startowały popularne wtedy wyścigi motorów, stąd też rozpoczynały marsz pochody 1-Majowe.

Na plac wciąż przyjeżdżał cyrk, natomiast na wybudowanej drewnianej trybunie przemawiali lokalni partyjniacy i przedstawiciel organizacji państwowych. Z ową trybuną wiąże się pewna anegdota. A mianowicie przemówienia na niej, szczególnie latem były krótkie, co spowodowane było unoszącym się w tamtym miejscu smrodem. Wynikało to z używania niniejszego obiektu przez lokalną ludność jako wychodka i miejsca, pod które wyrzucano nieczystości.

Możliwe, że wynikało to z niechęci mieszkańców do komunistycznych władz lub zwykłego niechlujstwa. Jaka była prawda, tego nikt pewnie nie powie, ostatecznie jednak trybunę zdemontowano. Pod koniec epoki komunizmu, na targowisku spod tzw. lady dostać można było wiele artykułów pierwszej potrzeby, jak również kupić nielegalne wtedy dolary.

Po upadku PRL rynek i jego okolica stały się miejscem sprzedaży najróżniejszych artykułów. Handlowali nie tylko Polacy, ale też obywatele upadłego niedawno Związku Radzieckiego, Rumuni, Węgrzy oraz mieszkańcy innych krajów byłego bloku wschodniego. Zakupić natomiast można było, przywożoną z zachodu odzież i elektronikę, słodycze, wyroby rolne, mięso, papierosy i alkohol z przemytu oraz wiele innych mniej lub bardziej legalnych towarów.

Wszystko zaś sprzedawano zarówno na samym placu targowym, jak i w przyległych ulicach, często prosto z samochodu. Krótko mówiąc, kupić można było dosłownie wszystko. A wiążą się z tym dwie miejskie anegdoty. Pierwszą z nich usłyszałem od ojca dziewczyny, z którą się spotykałem, gdy miałem dwadzieścia parę lat.

Otóż w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych pan ten udał się na rynek celem zakupów. Na samym targowisku zaczepiła go grupa cyganów z niecodzienną propozycją. Zaoferowali mu sprzedaż, czy też raczej wynajem młodej romskiej dziewczyny. Miała ona przez rok sprzątać i gotować dla niego, mogła też dostarczać innych usług. Warunkiem było, że musiał ją karmić, zapewnić dach nad głową oraz nie mógł jej bić. Ceną za wszystko miała być biżuteria lub dolary. Zszokowany mężczyzna podziękował, mówiąc, że żona by go zabiła jakby, przyprowadził do domu obcą kobietę.

Drugą historię usłyszałem od nieżyjącej już babci mojego kolegi. Kobieta ta na początku lat dziewięćdziesiątych chciała kupić. nowoczesną jak na tamte czasy. pralkę automatyczną. Dowiedziała się, że można tanio coś takiego nabyć „u Ruskich” na rynku. W dzień targowy udała się więc w poszukiwaniu owych „Ruskich”. Udało je się znaleźć mężczyznę mówiącego po rosyjsku. Sama nie za bardzo znała rosyjski, zaś napotkany jegomość nie znał zbytnio polskiego. Rozmowa była dość ciężka.

Ostatecznie stanęło na tym, że kobieta chce kupić automat. Rosjanin zaprowadził ją do jednej z bocznych uliczek, po czym z bagażnika zaparkowanego auta wyciągną karabin AK, czyli popularny Kałasznikow. Pokazując go kobiecie, powtórzył kilkukrotnie, „automat”. Widząc to, babcia mojego kolegi, czym prędzej wycofała się i uciekła z tamtego miejsca, po czym przez rok bała się chodzić na rynek. Upragnioną pralkę automatyczną ostatecznie kupiła w sklepie.

Ciężko ocenić, ile w owych opowieściach znajduje się prawdy, jednak młodszemu pokoleniu mogą wskazywać, jak wyglądał rynek w latach dziewięćdziesiątych. Z czasem ten półdziki i nielegalny handel zaczął zanikać. Choć doskonale pamiętam, że jeszcze w pierwszym dziesięcioleciu obecnego wieku, na targu można było kupić papierosy z przemytu oraz piracko nagrywaną muzykę i gry komputerowe.

Ostatecznie jednak wszystko to zniknęło. W późniejszych latach na placu targowym wybudowano obecne hale, a także naprawiono płot. Obecnie w dni targowe rynek wciąż odwiedzany jest przez setki osób. Miejsce to stanowi pewien symbol Kamiennej, jak również nierozerwalnie związane jest z historią Skarżyska.

Udostępnij lub Wyślij Znajomym

Obserwuj Nas w Social Mediach

Najnowsze na wSkarzysku.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najważniejsze Informacje

O Nas

Wydawcą portalu wSkarzysku.pl jest Stowarzyszenie Lorem Ipsum

© 2023 wSkarzysku.pl | Stowarzyszenie Lorem Ipsum.

Redakcja

ul. Powstańców Warszawy 7

26-110 Skarżysko-Kamienna

TEL. +48 507-145-748

e-mail: biuro@wskarzysku.pl