8.4 C
Skarżysko-Kamienna
czwartek, 22 lutego, 2024

507-145-748

Strona głównaSamorząd i politykaOpiniePolityczna magia na Dolnej Kamiennej — czyli festyniarskie bajlando

Polityczna magia na Dolnej Kamiennej — czyli festyniarskie bajlando

Opublikowane:

Najczęściej Komentowane

Osiedle-twierdza. Co skrywa Milica?

Obecne Skarżysko-Kamienna powstało z połączenia kilku okolicznych wsi. Jedną...

Kronika Policyjna

W samym sercu historii naszego miasta — na Dolnej Kamiennej, gdzie tory kolejowe rysują granice nie tylko geograficzne, ale i społeczne, mieszkańcy od lat wyczekują na zmianę, która podniesie najstarszą dzielnicę z kolan. Zamiast solidnych fundamentów i betonowych przęseł, otrzymują jednak coś zupełnie innego – igrzyska. A artyści tych widowisk? No chyba wszyscy wiemy, o kogo chodzi.

Przez ostatnią dekadę, podczas której Adam Ciok i Marek Gąska tworzyli z Konradem Königiem polityczny monolit, Dolna Kamienna wciąż trwa jako swoiste getto, odcięte od reszty świata. Kto mieszka na Kamiennej, ten wie. Od samego początku istnienia ta dzielnica ograniczona jest przez stalowe szyny. Choć to absurdalne, to właśnie remont wiaduktu, czy też budowa rond na dwóch końcach ulicy 1 Maja pokazały, że to osiedle jest odcięte od miasta bardziej, niż nam się kiedykolwiek zdawało. A zwłaszcza gdy spojrzymy na pomysł budowy ronda na Łyżwach, na którym mieszkańcy tamtej części Dolnej Kamiennej codziennie wieszają psy.

W ciągu ostatnich dwóch dekad czasy się zmieniły, ilość samochodów się zwielokrotniła, podróżujemy coraz więcej i więcej. Remont wiaduktu, kawałka chodnika, uliczki, czy też nawet budowa tunelu dla pieszych — choć cieszą, tak naprawdę nie rozwiązały żadnego z najważniejszych problemów, z jakimi borykają się mieszkańcy Dolnej Kamiennej.

Potrzebujemy rozwiązań o charakterze strategicznym. Powiedzmy to wprost – Dolna Kamienna potrzebuje drugiej przeprawy samochodowej przez torowisko. Czy to w formie wiaduktu, czy to tunelu – jest to niezbędne, nie tylko dla wygody i komfortu mieszkańców, ale przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa oraz rozwoju lokalnego biznesu. Czy to Policja, czy Straż Pożarna, aby dojechać z lub na Dolną Kamienną, musi pokonać trasę, tak jakby zachodziła nieprzyjacielskie wojska szeroką flanką, kręcąc kółka daleko od celu, przebijając się przez obciążoną 1 Maja albo Niepodległości.

Kto z mieszkańców Przydworcowego będzie jechał na Dolną Kamienną zrobić zakupy w sklepie meblarskim czy budowlanym skoro łatwiej dojechać do Castoramy? Ten temat był podnoszony w 2015 roku, jednak umarł przy akompaniamencie utworu, który wszyscy znamy – „Nie da się”. Projekt przeprawy na wysokości ulicy Kościuszki wpadającej w ulicę Szydłowiecką jest jak najbardziej możliwy. Jednak do tego potrzeba woli politycznej. Z tą było jednak bardzo ciężko.

Obaj panowie rajcy z Kamiennej, zamiast przełamywać bariery, przebierają się za mikołajów, urządzają festyny, rozdają cukierki, jakby chcieli przez chwilowe rozświetlenie dziecięcych twarzy przyćmić ciemność problemów, z którymi zmagają się rodzice tych dzieci. Każdy festyn, każdy happening, choć na pierwszy rzut oka wydaje się być owocem troski o dobro wspólne, w rzeczywistości są niczym innym, jak próbą odciągnięcia uwagi od braku rozwiązań. Rozrywka stała się odpowiedzią na problemy mieszkańców.

Te polityczne igrzyska, choć na moment potrafią rozjaśnić niebo nad Dolną Kamienną, nie mogą ukryć faktu, że radni, zamiast budować mosty, zajęli się budowaniem iluzji. Przez lata uczestniczyli we władzy, korzystając z jej dobrodziejstw, choćby wtedy, gdy członkowie ich rodzin wielokrotnie znajdowali zatrudnianie w instytucjach miejskich, lub gdy firma brata podpisywała kolejne intratne umowy z Urzędem Miasta na wydawanie gazety, czy portalu informacyjnego, albo promocję wodociągów miejskich.

Teraz gdy Konrad Krönig, ich długoletni sojusznik, stał się persona non grata w politycznym krajobrazie Skarżyska-Kamiennej, nagle próbują odciąć się od wspólnej przeszłości, jak magicy, którzy chcą, byśmy zapomnieli o króliku, tuż po tym, gdy został wyjęty z kapelusza. Dziś okazuje się, że Marek Gąska czy Adam Ciok niemal nie znają Konrada Kroniga, nie mieli z nim nic wspólnego. Odcinają się, gdy ich dotychczasowy lider idzie na dno.

Niestety, ale prawda jest taka, że wchodząc w układ zależności z Konradem Krönigiem, który był autorytarnym władcą naszej magicznej krainy, nie można było pójść i poprosić o więcej. Ale nie o „więcej” dla siebie, ale o „więcej” dla mieszkańców. Mając członków rodziny zatrudnionych w instytucjach i spółkach podległych miastu, czy też dostając w ciągu ostatnich 4 lat na Spotted Media ponad 320 tysięcy złotych za promowanie Urzędu Miasta i Konrada Kröniga, ciężko jest się przeciwstawić.

I tak właśnie było. Ani Marek Gąska, ani Adam Ciok nigdy nie podnieśli ręki przeciwko złym, pokracznym decyzjom Konrada Kröniga. Nie zaprotestowali, nie powiedzieli publicznie „stop!, gdy były likwidowane szkoły, połączenia autobusowe, gdy miasto było zadłużane w dziwacznym procederze związanym ze spółką Adapta 2, ani gdy bez sensu były wyprzedawane działki miejskie, z których pieniądze były przeżerane przez przerośniętą do granic możliwości administrację miejską.

Gdzie w tym wszystkim byli skarżyszczanie? Odgrodzeni peleryną niewidką o nazwie „działam dla mieszkańców”, naiwnie cieszący się, że mają kolejny festyn z pieniędzy publicznych, że znają swojego radnego, bo w tłusty czwartek wręczył im na bazarze pączka, cieszący się, że ich radny pobił rekord zebranych środków w akcji charytatywnej. I oczywiście – daleko od tego, żeby twierdzić, że te działania są nic niewarte. Pewnie, że są fajne i sympatyczne.

Ale czy na serio ktoś wierzy w to, że cokolwiek istotnego zmieniły?  Pod tym wszystkim jest ukryty własny interes. I oczywiste jest, że każdy z nas kieruje się własnym dobrem. Ale będąc radnym, wypadałoby choć trochę być uczciwym i przestać wciskać absurdalną iluzję altruistycznego dobrodziejstwa. Gdy spojrzymy na to co jest istotne, to okaże się, że tak naprawdę mamy do czynienia z festyniarskim bajlando, podczas gdy po pachy jest się umoczonym w najgorszą, najbardziej żenującą władzę w historii Skarżyska-Kamiennej.

Zanim kolejny raz damy się frajersko nabrać na sztuczkę z królikiem wyciąganym z kapelusza, to powiedzmy sobie prawdę o kulisach magii, jaką otoczona została Dolna Kamienna.

P.S. Propozycja odrzucona!

Udostępnij lub Wyślij Znajomym

Mateusz Kuna
Mateusz Kuna
Redaktor naczelny wSkarzysku.pl | e-mail: mateusz.kuna@wskarzysku.pl

Obserwuj Nas w Social Mediach

Najnowsze na wSkarzysku.pl

6 KOMENTARZE

  1. Nasuwa się tylko jedna myśl. Diabeł przebrał się w ornat i do mszy dzwoni. PiS przerośniętej administracji nie przebije nic.

  2. Panie nie pisz pan bzdur. Na koncepcje wiaduktu do Kościuszki nie zgodziło się PKP a to są ich tereny i inwestycje.

  3. Jedni nie robili nic (PiS), bo mieli swoje problemy “wizerunkowe”. Drugim (KO, Trzecia Droga itp) to pasowało, bo czerpią do dzisiaj z tej sytuacji, w różnej, wyżej opisanej formie. Kto by nie usiadł, w lokalnych władzach, prędzej czy później ubrudzi sobie ręce g….m i będzie udawał, że pachną mu fiołkami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najważniejsze Informacje

O Nas

Wydawcą portalu wSkarzysku.pl jest Stowarzyszenie Lorem Ipsum

© 2023 wSkarzysku.pl | Stowarzyszenie Lorem Ipsum.

Redakcja

ul. Powstańców Warszawy 7

26-110 Skarżysko-Kamienna

TEL. +48 507-145-748

e-mail: biuro@wskarzysku.pl